niedziela, 1 marca 2015

stan błogosławiony?

nazwanie ciąży stanem błogosławionym, to taki sam absurd, jak nazwanie czasu opieki nad nowo narodzonym dzieckiem "urlopem" macierzyńskim.....
urlop sam z siebie cechuje się czasem przeznaczonym na odpoczynek, a w tym przypadku to przecież czas rekonwalescencji po porodzie i całym okresie ciąży przy jednoczesnej opiece nad maleństwem nierzadko trudnym i ogarnianiem całej domo-sfery. Jestem zdecydowaną zwolenniczką zmiany tych nazw!!!

stan błogosławiony? hahahaha, a to ja podziękuję ...:)

podziękuję za te błogosławione rozstępy i kilogramy, piersi wielkości balonów (to akurat dla niektórych może być błogosławieństwo, niestety tylko do czasu, potem te piękne balony po prostu zawisną u kolan).

Pamiętam, jak kiedyś z rozrzewnieniem i nieukrywaną zazdrością spoglądałam na te wszystkie piękne brzuszki jak piłeczki, pamiętam jak bardzo sama chciałam mieć taki....

niestety nikt mi wtedy nie powiedział, że zawartość tego pięknego brzuszka będzie mnie kopała w pęcherz z siłą małego atlety, że cudowne uczucie ruchów dziecka nie raz zaboli, przyprawi o mdłości i dyskomfort, a nawet każe w najmniej oczekiwanym momencie zgiąć się w pół. 

Jasne, wszystko zaczyna się pięknie :) dwie kreseczki na teście, pierwsze bicie serduszka, gratulacje, oklaski, radość, serce rośnie....aż tu nagle...mdłości, wymioty, senność, zmęczenie, bóle głowy, potem bezsenność i nadal zmęczenie, anemia, swędząca skóra na piersiach i brzuchu, wymiana garderoby niestety na większą, ciągły niepokój i strach o potomka...

wreszcie kończy się pierwszy trymestr, teraz powinno już być lepiej, a skądże, gazy, zaparcia, zgaga, poniektóre szczęściary zaczynają mieć nawet problemy z utrzymaniem moczu, a dla wybranek przewidziano nawet hemoroidy. Burza hormonów, płacz z byle powodu, kłótnie, awantury....

No i na koniec sielanka, trzeci trymestr, dla takich szczęściar jak ja, które rodzą w lecie, nie ma nic piękniejszego niż upały i opuchnięte ciało. Opuchnięte do tego stopnia stopy, że wszystkie buty można sobie założyć wyłącznie na duży palec u nogi. Pamiętacie krążące w sieci zdjęcia opuchniętych stóp Kim Kardashian? to jeszcze nic, ja miałam lepsze ;) do tego permanentny ból "podwozia", czyli spojenia łonowego, bóle pleców, dodatkowe kilogramy noszone 24h na dobę, duszności  i ciągłe oczekiwanie na nieznane.....

a to wszystko po kilkugodzinnym bólu i eksponowaniu publicznie narządów rodnych, zakończone jakże "pięknym" widokiem fioletowego ufoludka podobnego zupełnie do nikogo ...

no coś cudownego po prostu, piękny czas .... - błogosławieństwo...

p.s.: na szczęście nie doświadczyłam wszystkich wymienionych przywilejów, aczkolwiek większość niestety tak....

post jest sponsorowany przez narastającą ilość hormonów - dziękuję za uwagę










Brak komentarzy:

Prześlij komentarz