czwartek, 15 stycznia 2015

Jak to się dzieje...



Nie wiem, to dla mnie niewątpliwa zagadka. Codziennie z tym walczę, ale to wraca jak bumerang, jest ciągle i w łazience i w sypialni.
Wcale nie jest tak, że mamy za dużo ubrań, bo nigdy nie ma co na siebie włożyć.
Jest nas tylko troje a sprzęt dość pojemny. Jak to się dzieje, że kosz na brudy jest ciągle pełny?
Już nawet nie pamiętam jakiego koloru jest dno, bo nie mogę się do niego dokopać.
W sypialni świeci ciągle rozłożona suszarka, w lato stoi na balkonie, a teraz niestety zagraca i tak małą sypialnie!
Skąd się bierze to pranie? Podejrzewam Kostka, ale 89 par brudnych skarpet w rozmiarze 45 to chyba jednak nie jego...
A to ręczniki a to pościel a to ścierki, bielizna, spodnie, koszule....aaaaaaaaaaaa!!!

Dobrze, że synek czasem pomoże i sam zrobi swoje pranie :)

5 komentarzy:

  1. mam to samo :) i do tego nieodparte wrażenie,że nie robię nic innego poza praniem, sprzątaniem i gotowaniem a co rano jak otwieram oczy znowu widzę stertę, która czeka na załadowanie do pralki, naczynia w kuchni których nikt nie wstawił do zmywarki i wszędzie porozrzucane zabawki eh.. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niekończąca się opowieść. Ja sprzątam a on idzie za mną i bałagani, odwracam sie i nie widać że sprzatałam, heeeelp, a do kuchni nienawidze wchodzić! Zmywarka śni mi sie po nocach....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kuchnia to też mój największy koszmar na chwilę obecną i dziękuję sobie,że nie zgodziłam się na otwartą (tak jak chciał mąż) przynajmniej siedząc w pokoju nie widzę co tam się dzieje :)

      Usuń
  3. ciesz się Iwus, ze masz pralkę :) bez niej byłoby znacznie gorzej.... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehehe, tak, cieszę się też, że mam ręce, mogę nimi wkładać do niej brudy ;-)

      Usuń