czwartek, 2 października 2014

zawód matka

Nie wiem, jak to się dzieje, ale od kiedy chodzę do pracy, odbieram dziecko ze żłobka, pędzę na zakupy, robię w pośpiechu obiad, łapię chwile zabawy z kostkiem, sprzątam, piorę, składam, układam, to i tak jestem mniej zmęczona niż wtedy, kiedy spędzam cały dzień tylko z dzieckiem w domu. Okazało się, że praca to dla mnie swego rodzaju higiena psychiczna. 
Codziennie mogę sobie porozmawiać z ludźmi, którzy nie są moim mężem i nie robią bąbli ze śliny. Oczywiście ja w pracy nie odpoczywam, czasami mam tyle pracy, że nie mam czasu nawet zjeść, ale jest to innego rodzaju zmęczenie. 
Opuszczając mury biura odcinam się całkowicie od tego, co w słuchawce, na e mailu i w notatniku. Tego wszystkiego nie ma do 8:00 dnia następnego. Wyłączam komputer, zamykam za sobą drzwi i pędzę do żłobka stęskniona za moim syneczkiem. 
A tam czeka na mnie najpiękniejszy i najszczerszy uśmiech na świecie. 
Moje dziecko, które na mój widok piszczy i wyraźnie czuje ulgę. 
Do końca dnia mam wyrzuty sumienia, że tyle czasu mnie przy nim nie było i staram się zaspokajać wszystkie jego potrzeby. Jeśli on chce leżeć i przytulać się do mnie, albo po prostu chce żebym patrzyła jak się bawi, to robię to, bo przecież obiad nie zając, nie ucieknie.
Relacje pomiędzy nami znacznie się poprawiły. Pozwolę sobie stwierdzić, że zaczęliśmy bardziej szanować nasz wspólny czas i nawet, kiedy moja synka woli przez 15 minut stać w miejscu i wrzeszczeć roniąc rzewne łzy, bo tak!, to cierpliwie czekam patrząc w te mokre oczęta aż mu się znudzi. 
Jako doświadczona mama mogę już śmiało to powiedzieć: bycie mamą to najcięższa praca na świecie.
Praca na której Ci zależy, 
Praca, która zaowocuje dopiero za kilka lat, 
Praca, w której nie dostaniesz urlopu, zwolnienia ani okolicznościowego. 
Zapomnij o premiach, wyjazdach integracyjnych i darmowej kawie. 
W zamian tyrasz po godzinach za friko, robisz na 3 zmiany, w niedzielę i święta. 
Twój szef może Cię kopnąć, obrzygać, ugryźć, a ty i tak będziesz nosić go na rękach...
Po całym dniu z moim dzieckiem mam ochotę o 20:00 nie doczekując nawet "Na Wspólnej" paść na pysk i nie wstawać do rana, nie do wytłumaczenia....
przyjęłabyś taką pracę?


a oto mój szef ;)


 

 iwulka

2 komentarze: