poniedziałek, 21 lipca 2014

opowieści z piaskownicy: biedny bartuś

ekskluzywna dzielnica, osiedle zamknięte, ustronny plac zabaw dla maluchów z sąsiedztwa, piękne zabawki, ładna pogoda, doborowe towarzystwo. 
przez długi czas tylko my korzystamy z tych uroków. w pewnym momencie pojawia się mam z dwójką dzieci i psem. bokser Polio obwąchuje trawkę za potrzebą. dzieci proszą mamę o pozwolenie na zabawę. mama lekko poirytowana upomina, że to miało być szybkie wyjście z psem. dziewczynka ok. 7 lat i niespełna 2 letni  chłopiec naciskają. mama z fochem zabiera pieska do domu, a dzieciom pozwala zostać pod blokiem. upominając dziewczynkę, aby pilnowała brata i chłopca szorstkim tonem, aby był grzeczny i słuchał siostry. dziewczynka odpowiedzialnie wczuwa się w rolę matki zastępczej. dyryguje bartusiem jak popychadełkiem. 
bartuś nie wolno.
bartuś nie wchodź. 
bartuś zostaw.
najlepiej jakby bartuś stał w jednym miejscu, patrzył w jeden punkt, nie ruszał się, nie oddychał i broń boże nie ugniatał trawy stopkami. 
bartuś w sandałkach i dwóch różnych, różowych skarpetkach, jedna w motylki, druga krótsza w kwiatki, żółte spodenki z falbanką i pomarańczową bluzeczkę z hello kitty. tylko spineczek i torebeczki mu brakowało....
bartuś nie wszedł do piaskownicy, ani na zjeżdżalnię, siostra zabroniła mu nawet patrzeć, jak kostek się bawi, kładzie na trawie, rzuca piachem i skacze na trampolinie....
bartuś nie protestował. wykonywał polecenia opiekunki bez protestu. wyglądał jakby był przyzwyczajony, jakby to był naturalny stan rzeczy. 
takie życie. 
o ile mogę zrozumieć zachowanie starszej siostry, bo przecież jest tylko dzieckiem, który wczuł się zbyt dosłownie w swoją rolę, to ubieranie małego chłopca w całości w rzeczy po starszej siostrze to chyba przesada...:/
nie chodzi tu o to, że sytuacja materialna zmusiła ich do tego, bo tak nie wyglądało, raczej odniosłam wrażenie, że bartuś jest trochę ignorowany. oczywiście rozumiem fakt noszenia ubrań po rodzeństwie, sama miałam wiele ubrań po rodzinie i Kostek również takie ma i nosi, to jest normalne i naturalne, ale przydałoby się trochę wyobraźni, gdy dzieci są różnej płci i na boga aż taka oszczędność, że dwie różne, dziewczęce skarpetki? 
ok. może to tylko po domu, ale wiecie jak to wyglądało? ten chłopiec był taki smutny, że nic nie może, a do tego jeszcze ta hello kitty na jego brzuszku :-( miałam ochotę go przytulić....  


 

  iwulka 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz