sobota, 14 czerwca 2014

czym to się je...?

No kochany, najwyższy czas na nauk samodzielnego jedzenia, najpierw zakupiliśmy do kompletu sztućce, okazały się super, a mały od razu wiedział o co chodzi, załapał w lot :-D
Podobnie było z bidonem :-D
Teraz tylko szczypta matczynej cierpliwości, kilkadziesiąt posunięć szczotką dziennie, odpalanie mopa co kilka godzin, parę plam na ścianie, kilkadziesiąt złotych wydanych na Vanish, zmiana garderoby po każdym posiłku i powinno być spoko ;-)


 
 

 iwulka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz