piątek, 2 maja 2014

opowieści z piaskownicy: chytry dziadek



aż sama się zastanawiam jak to się dzieje, że ja tych wszystkich ludzi spotykam w piaskownicy.
może po prostu tak bardzo brakuje mi kontaktu z osobnikami, które nie robią cały dzień balonów ze śliny i nie mówią po ktoichtamwiemu, że najzwyczajniej w świecie wszystkie zmysły i radary wystawiam ku dorosłym, których najłatwiej mi spotkać mi w piaskownicy.
i tak obserwuję i podsłuchuję i prześladuję ich ;-)
pomimo faktu że Kostka zazwyczaj jest najmłodszy w piaskownicy postanowiłam, że nie będę ingerować w jego sprawy dopóki nie wpycha sobie łopatki do gęby, albo nie dostaje po głowie od starszych. Ponieważ już na samym początku zaobserwowałam, że łatwo trafić na piaskowego osobnika, który zabawki swoje traktuje jak świętość nieskażoną obcą dziecięcą rączką, aby konfliktów uniknąć szybko zakupiłam wiadro, łopatę i grabie oraz zestaw foremek. Nie nowość to jednak że najfajniejsze jest cudze.
na szczęście w większości dzieci pożyczają sobie zabawki i nie zagarniają, to jednak zdarzają się dorośli, którzy zakłócają tę charmonię.
chytry dziadek!
przyszedł z dzieciakiem przynajmniej o rok starszym od Kostki, kiedy mój zabrał mu auto,dziadek stanowczo zainterweniował:
- no zabierz dziewczynce [sic!] auto i powiedz że to Twoje,
jego stoi jak wryty i się gapi jak mój kręci kołeczkiem od jego auta
- no zabierz dziewczynce [sic!] auto i powiedz, że to Twoje

i tak jeszcze ze 3 razy

w końcu nie wytrzymał
wstał zabrał mojemu dziecku auto, rzucił w kąt piaskownicy i powiedział do swojego, tu się baw to Ci nikt nie zabierze....:-(
dziadek z przykładem

i na przykład z takich ludzi przykładowo nie powinniśmy brać przykładu ;-)
a to była-mamałyga słowna.

dziękuję:)

 iwulka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz