czwartek, 22 maja 2014

instynktowna

W sumie, to mógłby tak nazywać się ten blog. 
Intuicja, czy instynkt macierzyński, ciężko mi dokładnie nazwać to, co prowadzi mnie przez zawiłe ścieżki macierzyństwa. Podejmując wszelkie kroki związane z opieką, rozwojem i wychowaniem podejmuję instynktownie. Oczywiście posiłkuję się informacjami niezaczerpniętymi od koleżanek, innych mam, czy z Internetu, jednak ostatecznie traktuję je jedynie jako wskazówki. To ten dziwny wewnętrzny głos podpowiada mi co podać młodemu do jedzenia, jak go ubrać, czy jak postępować. Do tej pory nie zawiodłam się na nim. 
Moja intuicja prowadzi mnie wciąż do przodu. 
Kiedy się To pojawia? Czy wszystkie matki To posiadają? 
Wydaje mi się, że we mnie było to od zawsze, wraz z pojawieniem się dziecka ożyło, przez całą ciążę dojrzewało, a kiedy wzięłam kostka w ramiona, To tak naturalnie było już we mnie. Jakby zawsze było, dojrzałe, silne, pewne, zaufałam temu i ciągle ufam....
ale co z kobietami, które twierdzą, że owego czegoś nie posiadają? Co z tymi które stanowczo odmawiają posiadania dzieci? Co z tymi, które krzywdzą je bezlitośnie? 
Mogłoby się wydawać, że natura obdarzając nas kobiety mocą tworzenia tego cudu, jakim jest powicie dziecka, automatycznie wyposażyła nas w ten tak zwany instynkt macierzyński, jednak tak nie jest. Są przypadki, gdzie natura jakby o tym zapomniała. Ciężko mi nawet wyobrazić sobie, jak to jest być pozbawionym Tego. Jednak dla tych kobiet to naturalne i one nie wyobrażają sobie innej sytuacji. 
Czy mężczyźni mogą posiadać To? Pewnie tak. Natura jest tak łaskawa, że jeśli tylko zechce, to obdarzy tą umiejętnością także mężczyznę. 
Człowiek to jednak istota skomplikowana....
A instynkt macierzyński istnieje na prawdę?
hmmmm....


...

Słoneczna pogoda ostatniejszym czasy pozwala mi  głównie na całodzienne spacery i przesiadywanie w piaskownicy.....




















iwulka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz