niedziela, 13 kwietnia 2014

opowieści z piaskownicy : Ziutka

Rozpoczął się w moim życiu nowy rozdział. Rozdział posiedzeń w piaskownicy. Ominęły mnie chwile spędzone z książką na ławce w parku. No dobra, kilka razy się udało, ale kilka to na prawdę za mało. Na początku ciągle krzyczałeś, albo leżałeś w ramionach przyspawany do piersi pod osłoną pieluszki, mgiełki, moich rąk i cienia. Kiedy względnie zacząłeś spać było już zimno i nieprzyjemnie. Biegałam z wózkiem, żeby tylko mnie nie przewiało. Dzisiaj o śnie podczas spaceru mogę sobie pomarzyć. Udaje mi się utrzymać Cię w wózku do najbliższego placu zabaw i ani centymetra dalej. Kiedy zobaczysz kolorowe huśtawki, zjeżdżalnie i usłyszysz śmiech dzieci, Twoja twarz promienieje a ciało wyrywa się ku nim. Po pierwsze zaliczona musi być huśtawka, obowiązkowo, potem obserwowanie dzieci w zabawie. O dziwo potrafisz na prawdę długo tak się im przyglądać, nawet z wózkowego punktu widzenia. Potem jeśli tylko pogoda pozwoli i nie jest zbyt mokro zaliczamy tytułową piaskownicę i tu dopiero można się nasłuchać. Jestem świeżakiem, początkującym obserwatorem i podsłuchiwaczem, ale już widzę, że będzie wesoło i pozwoli mi to prawdopodobnie stworzyć cały cykl opowieści z piaskownicy....;)

Dzisiaj część pierwsza - Ziutka! 

Bo tak na imię babie. Babie, która przypałętała się niespodzianie. Opiekunka dwójki starszaków, Damiana i Kasi, w wieku 5 i 8 lat. Nie wiem co skłoniło ją do tak wylewnych zwierzeń, ale kobieta, matka trójki dzieci jednego tylko wnuka niejadka się doczekała. Obie córki dzieci dorobić się nie mogą - Damian nie wchodź tam - tylko synowa jednego wnuka jej dała i małe chucherko pod kloszem chowa. A Ziutka tak bardzo dzieci kocha. - Co to się wyprawia na tym świecie, no mówię Pani! Justynka nie biegaj - Kiedyś ona jednego takiego murzynka 8 lat chowała, bardzo Benka kochała (i tu następuje ekspozycja zdjęcia w portfelu), ile to ona się nasłuchała, że czarny, że skąd on? - Damian zejdź stamtąd - a kiedyś nawet jedna zakonnica ją zaczepiła i spytała w jakim języku pacierz będzie mówił. - W chińskim! - odpowiedziała Ziutka (autentycznie kazała tak do siebie mówić). Ludzi to ona lubi, ale takich zwykłych, normalnych - Damian nie dotykaj chłopca -  nie takich jak ta Kożuchowska co to ze swojej ciąży aferę robi :-/ (nawet nie wiedziałam że ona w ciąży....), albo ta Lewandowska co nie wie na co pieniądze wydawać, a to nie jej przecież i po co o tym w ogóle gadać? (chyba o żonę Roberta chodziło) - Kocham was dzieci -  albo ta Angelina co to hurtownie dzieci sobie zrobiła..... - Justynka załóż czapkę!
Ta rozmowa, monolog, max 5 min. trwała. W tym czasie Ziutka jeszcze w międzyczasie telefon z plusa zdążyła odebrać. 
Złapałam dzieciaka i uciekłam do domu, a Damian furtkę mi otworzył i pomachał na pożegnanie.

I nasuwa mi się pytanie, czy o osobie i instytucji niani temat rozwinąć, czy o "nie biegaj, bo się spocisz", czy o problemach z zajściem w ciążę, czy o niejadkach, czy o rasizmie i nietolerancji w Polsce? Jedna krótka rozmowa, monolog, a tyle możliwości....
Zamilknę więc.....



iwulka

2 komentarze:

  1. "uwielbiam" takie "pogawędki" z nieznajomymi. Twoja relacja z przerywnikami Ziutki mistrzowska.

    OdpowiedzUsuń
  2. dzięki, ja też uwielbiam, ale raczej podsłuchiwać, nie lubię, jak ktoś się do mnie przyczepia :/

    OdpowiedzUsuń