czwartek, 10 kwietnia 2014

małpa w kąpieli....

Pamiętam jak rok temu potrafiłam leżeć z Tobą w wannie godzinami, swoją drogą to nie mogłam bez Ciebie, bo byleś w moim brzuchu, ale myślę że dlatego tak bardzo to lubiłam, bo byłeś tam ze mną. Czytałam wtedy książki, gazety, zapalałam  świeczki, dolewałam tylko ciepłej wody i zanurzałam się po uszy w pianie. Leżąc pod wodą wyobrażałam sobie, że słyszę to samo co Ty. Leżałam i nasłuchiwałam próbując poczuć co Ty czujesz i myślisz. Marzyłam aby Cię przytulić, dotknąć, patrzeć na Ciebie. Byłeś tak blisko, a zarazem tak daleko.


 

Dzisiaj cały dzień gotuję Ci kaszki, zupki, ścieram jabłka, zmieniam pieluszki, ubieram, przytulam, całuję i próbuję nadążyć....Moja kąpiel jest szybka, zawsze wtedy, kiedy już zaśniesz, ale nie mam czasu na refleksje, na rozmyślanie, bo zmywarka właśnie skończyła mycie, bo pranie trzeba poskładać, wyprasować, męża przytulić, z koleżanką porozmawiać....gazeta czeka od tygodnia w samotności na czytelnika, książki piętrzą sie w stosy nieprzeczytane, zdobią półki.



Usłyszałam kiedyś, że marzenia są piękne tylko dopóki są marzeniami. Moje marzenie się spełniło i jest jeszcze piękniejsze niż marzyłam. Człowiek musi mieć marzenia, inaczej umrze. Więc marzę nadal, gdzieś w pośpiechu dnia, między praniem a obiadem, patrząc na Ciebie, jak bawisz się klockami.


Kiedy byłeś w brzuszku a ja brałam kąpiel, zawsze byłeś spokojny, nie kopałeś, nie wierciłeś się, zażywałeś relaksu ze mną. Od urodzenia uwielbiałeś kąpiele, wyciszały Cię, uspokajały, nawet po całym dniu płaczu kąpiel pozwalała Ci wreszcie spokojnie zasnąć. Dzisiaj w wanience odbywają się szaleństwa pana kostka, albo jak kto woli, po prostu małpa w kąpieli.....




Kiedy kończę pisać tego posta, jestem w sypialni, leżę w łóżku, a do brzucha przykleiło mi się małe dziecię....dzisiaj znowu będziesz spał z nami. Dzisiaj, jutro, kiedy zechcesz....potrafisz przespać całą noc sam w swoim łóżeczku, ale kiedy się przebudzisz boisz się zasnąć i musisz się przytulać. Nie odmówię Ci tego, bo po całej nocy bez Ciebie po prostu tęsknię.....


iwulka

6 komentarzy:

  1. witaj,
    trafiłam na Twój blog zupełnie przypadkiem i co czytam? Kostek :) jak Mój Mały Psotnik, a do tego nasi Synkowie w tym samym wieku :) będę Was częściej odwiedzać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne imię dla syna wybrałaś ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Prawda? :) Czy u Was na porodówce tez byli zaskoczeni? pozytywnie oczywiście :)

    OdpowiedzUsuń
  4. zaskoczenie, pozytywne oczywiście, spotyka nas bardzo często :) imię to oryginalne i tradycyjne jednocześnie, mój syn jest jedynym Kostkiem jakiego znamy osobiście...a najlepsze w tym imieniu jest to, że ma tyle zdrobnień, co chwilę wymyślamy coś nowego :)
    kostka, kosti, kosta, kostia, kosteniek, kostulka......itp, itd. :) a wy jak mówicie do swojego Konstantego?

    OdpowiedzUsuń
  5. My mowimy Kostus, Kostki, Kostusiowy, Kostecki, Misiu :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kostki i Kostecki - lubię to :)

    OdpowiedzUsuń