poniedziałek, 3 marca 2014

o jajkach na twardo i rumianych bułeczkach.....tak jakby

Nie, to nie będzie o tym co Wam się wydaje...nie o śniadaniu, nie o porannych zakupach. Te bułeczki i jajeczka to subtelna metafora, którą posłużyłam się pragnąc zobrazować jak mogą wyglądać niektóre dziecięce narządy  ciepło"okutane" przez troskliwe mamy. Samo południe temp.ok. +10 stopni C. ciepłe, można spokojnie rzec wiosenne słońce. Mamy posiadające dzieci, które nie potrafią jeszcze mówić postanowiły wykorzystać swoją przewagę. Widzę naszą sąsiadkę,dziewczynkę ok.11 miesięcy, spogląda na mnie z wózka, ledwie dostrzegam jej wzrok ukryty pod ciepłą czapą i opadającym kapturem, szalik otula szyję, a rękawiczki chronią małe rączki przed mrozem ;) Do tego super modny,kolorowy kombinezon, śpiworek od wózka, a żeby czasem nie zawiało wystaje spod niego ciepły koc. Mama tylko w dresie i pikowanej kamizelce 0_0 no bo przecież ciepło.

Niektóre dzieci ubrane są, jakby wybierały się na Syberię tylko dlatego, że w kalendarzu jest jeszcze luty (było to w ubiegłym tygodniu). Obecnie zawsze mam przy sobie kocyk, śpiworek, folię przeciwdeszczową a nawet odpięty kaptur od kurtki, ale nie znaczy to, że muszę ich używać tylko dlatego, że mam.....



iwulka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz