czwartek, 13 marca 2014

dlaczego nasz wózek parzy?

generalnie mój syn praktycznie od urodzenia nie cierpi podróży w wózku.
jeśli uda mu się zasnąć to jest wszystko ok, ale już jako małe niemowlę kiedy tylko się budził i orientował, że jest w wózku próbował dosłownie z niego wyskoczyć, wrzeszcząc przy tym wniebogłosy.
samo wyjście na spacer wyglądało następująco: usypiam dziecię, układam do wózka, wskakuje tylko w japonki, i w tym w czym stoję, na nic innego już nie mam czasu, sprintem do windy i przed blok, dopiero tutaj mogłam odetchnąć, bo wiedziałam, że udało się, możemy ruszyć na spacer...
kiedy już znudziło mu się spanie, a do domu był jeszcze kawałek drogi, to ani takiego maluszka nie mogłam nieść na rękach, ani uspokoić, siadałam więc często gęsto na ławeczce i pod osłoną bambusowej mgiełki karmiłam dziecię aż zasnęło, chyba pół osiedla widziało moją karmiącą pierś :/ dobrze, że był to letni okres i mogłam go z tego wózka jednak wyjąć.
przyszła jesień, ciepły kocyk, ciepłe ubranko, zrobiło się lepiej, oczywiście nadal tylko do momentu przebudzenia, ale łatwiej już było zasnąć.
spacerówka dawała mi nadzieję i trzymała mnie na ducha, wszyscy mówili, że moje życie się zmieni, że spacery będą długie i piękne, że będzie sobie jechał i oglądał świat, a ja w to nadchodzące piękno wierzyłam
i co? jak zwykle, obuchem przez łeb.
ale ciesz się matko, teraz od momentu przebudzenia do wrzasku i próby ucieczki z wózka masz już więcej czasu, odmierzam ten czas w chrupkach, jeśli do domu da sie dojechać w powiedzmy dwa chrupki czasu, to ok, jeśli nie, oznacza to tylko jedno, albo 10 kg na biceps, albo krzyk jakby mordowali dzieciaka wydobywający się z wózka i spojrzenia przechodniów skierowane w wyrodną matkę, co w podsumowaniu oznacza 10 kg na biceps.


często nie udaje się w ogóle zasnąć, wtedy podejmowane są próby ululania gdzieś na ławce, albo wizyta na placu zabaw i próba "dobicia" śmiałka ....
teraz wszyscy próbują napchać mnie nadzieją, że jak zacznie chodzić, to wszystko będzie cudownie, będzie sobie biegał, a jak się zmęczy to wsiądzie do wózeczka
acha, wsiądzie do wózeczka, już to widzę, widzę zupełnie inaczej, biega, biega, ja za nim, a na koniec hops i jakieś 12 kg na biceps, a brzuszkiem pchanko wózeczka :)
dlaczego moje dziecko nienawidzi wózka? nie wiem

spacer w kilku kadrach:

 
 

a dzisiaj było tak


 

 iwulka



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz