czwartek, 13 lutego 2014

Zazdroszczę Ci Aniu......

Anna Mucha na swoim blogu opublikowała podziękowanie dla personelu medycznego szpitala, położnej, lekarza itd. Do wygrania na jej blogu są książki "Położna", trzeba w komentarzu opisać swoje wspomnienia z dzieciństwa, ja również zamieściłam swój komentarz:

Zazdroszczę Ci Aniu. Nie tego, że masz wystarczająco pieniędzy, aby spełniać zachcianki swoje i swojego dziecka, nie pięknego samochodu, nie dużego domu, nie, że nie musisz wyliczać do pierwszego.....zazdroszczę Ci tego, że Twoje pieniądze pozwoliły Ci pięknie urodzić....Ja swojego porodu praktycznie nie pamiętam, miałam ponad dwie godziny skurczy partych, nie było nikogo kto chciałby mi pomóc, była późno noc i wszyscy tylko czekali na koniec zmiany. Nie było mnie stać na opłacenie położnej, więc wszyscy mięli mnie gdzieś, a szłam do porodu jak do sklepu po jabłka, wszystko miałam zaplanowane, byłam przygotowana, nic się nie bałam, myślałam sobie jak to? ja nie dam sobie rady? zawsze sama sobie dawałam.....Mój zdrowy syn został przyduszony podczas porodu, ja wymagałam transfuzji krwi, niemal się wykrwawiłam. Poród był ciężki, bo syn zablokował się barkami i sama nie byłam w stanie urodzić, na koniec niemal Go ze mnie wypchnęli.....Nie trzymałam synka na piersi, zabrali Go do inkubatora, nie mogłam nawet do niego iść, bo przetaczali mi krew. Marzenia o pięknym porodzie pozostały marzeniami.....w zamian dostałam ból, żal, strach, rozpacz......Zazdroszczę Ci Aniu, że stać Cię na piękny poród....Oj, miało być o wspomnieniach z dzieciństwa, ale wiesz? ja nie chcę tej książki, nie chce czytać o pięknych porodach, nie chcę słyszeć, Ja chcę zapomnieć.......

http://anna-mucha.bloog.pl/id,339980457,title,Polozna,index.html

iwulka

6 komentarzy:

  1. Dzień Dobry,
    właściwie nie komentuję czytanych na blogach notek, ale dziś złamię zasadę.
    Kiedy przeczytałam na blogu Anny Muchy ten wpis z podziękowaniami aż się rozpłakałam. Pomyślałam sobie prawie dokładnie jak Ty Iwulko: chce zapomnieć!!!!
    - pierwszy poród: byłam na patologii ciąży od tygodnia ze skokami ciśnienia pod niebo... wszyscy czekali, Bóg raczy wiedzieć na co? noc przed porodem ciśnienie 230/120 przesiedziana na korytarzu przy dyżurce pielęgniarskiej... "bo, musimy mieć panią na oku" lekarz konsultował mnie przez telefon z dyżurki na innym oddziale! poród przez CC w rzucawce około południa dnia następnego, bo doktorzy nie mogli się dogadać co do mnie... Dziecko urodzone w zamartwicy!
    - drugi poród: w tym samym szpitalu (wariatka jestem, chyba). Przyjeżdżam ok.3 nad ranem, wody odeszły akcja w toku... nikt się mną nie przejął zbytnio, położyli na porodówce i kazali czekać do rana aż przyjdzie ranna zmiana!!!!! Jak przyszli i zaczęli debaty to poród był w stanie przedrzucawkowym ok.13... dziecko do resustytucji ale żyje, dzięki Bogu!
    - trzeci poród: w innym szpitalu... rzucawka, noc na krzesełku... CC, zgon...
    - czwarty poród w UK... cóż na to wspomnienie trzaby poświęcić osobny post blogowy, a ja bloga nie mam. Powiem tylko tyle: to jedyny poród, o którym chcę pamiętać i nie zapłaciłam ani złamanego "pi" a wymagałam specjalnego traktowania z pewnych względów, pokój jedynka, a "midłajfy" biegały koło mnie jakbym była co najmniej księżną Katarzyną...
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem i nie rozumiem jak w Polsce mogą dopuszczać do takich sytuacji....w którym wieku żyjemy? Jak głośno trzeba o tym mówić, żeby rodzenie po ludzku było dla każdego? Bardzo Ci współczuję. Bardzo boję się drugiego porodu. Nie wiem jak to przeżyłaś.....:-(

    OdpowiedzUsuń
  3. Cóż, życie toczy się dalej.
    Nigdy nie zapomnę, tego co straciłam, nic nie zwróci mi dwójki dzieci... Moja babcia mawiała, że jak umiera stary to z nim umiera kawałek przeszłości... jak umiera dziecko, pogrzebana jest przyszłość i to boli znacznie bardziej... i niestety miała rację... Czasem spotykam dzieci w wieku moich córeczek i zastanawiam się np. jak one by wyglądały?
    Ale się szybko otrząsam i spoglądam na moja 9-letnią córkę, a teraz i 3 miesięcznego syna... i żyje dla nich.
    Wracając zaś do tematu wspomnień z porodu... nigdy więcej w Polsce!!!!
    Szkoda, że nie można tam po ludzku urodzić jak się nie zapłaci fortuny;-(
    Ja Ani Musze nie zazdroszczę jej pieniędzy, bo zarabia to ma. Natomiast tak jak i Ty Iwulko zazdroszczę jej możliwości rodzenia po ludzku dzięki ich posiadaniu. Ja ich nie miałam, więc w dwudziestym miesiącu ciąży kupiłam bilety dla siebie i córki i wyjechałam do męża, który wyjechał do UK 4 miesiące przed nami, bym mogła urodzić i przeżyć wraz z dzieckiem... bo w naszym przypadku to w takich kategoriach trzeba to mierzyć. Jest mi tu źle i ciężko i tęsknie za Polską i rodziną i przyjaciółmi, ale do Polski już nie mam po co wracać.
    No ale coby tak na smutno nie było, to tu mam w rubryce zawód w akcie urodzenia wpis: FULL TIME MATHER czy jakoś tak i pierniczę moje dwa fakultety.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziewczyny, bardzo Wam współczuje. Nie jestem w stanie nawet sobie wyobrazic tych przeżyć. Ja tez sie okropnie balam porodu, ale wiedziałam ze jedyna opcja zeby ten poród był "po ludzku" było wynajęcie położnej. Wiem, ze to sporo kasy, ale serio wtedy miałam gwarancje, ze ktos bedzie przy nas cały czas i bedzie nam wszytsko załatwiał. Tak tez było. Bez położnej nawet bysmy sie do szpitala nie dostali:/

      Usuń
    2. Teraz już to wiem. Nie ważny wózek, ubranka, cała wyprawka....zbieram na położną! A najchętniej przed kolejnym porodem cały szpital bym wynajęła, albo wyjechała za granicę po prostu......

      Usuń
  4. Bardzo Wam współczuje tych wspomnień i dziękuje za swój szczęśliwy los. Rodziłam dwa razy w szpitalu na inflanckiej (11.2010 i 10.2013) i trafiłam na wspaniałe położne, które bez żadnych dodatkowych opłat pomogły mi przejsc przez te chwile sprawnie i zdrowo. Ja i moja rodzina jesteśmy dowodem na to, ze da sie rodzic po ludzku w Polsce. Oczywiście kiedy słyszę takie historie jak Wasze to zaczynam wierzyć po prostu w szczęśliwy los :/. Głowa do góry, drugie porody są zdećydowanie łatwiejsze i trzymam kciuki aby tak było w Twoim przypadku ;)

    OdpowiedzUsuń